środa, 31 maja 2017

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara

Hejka hej!

W czwartek (25.05.2017r.) byłam na wspomnianym w tytule posta filmie (była to przedpremiera) i dziś stwierdziłam, że napiszę o tym post.

Od razu ostrzegam, że starałam się nie spoilerować, ale nic nie obiecuję.

Jest to już piąta część Piratów, która wyszła 14 lat po pierwszej. Moim zdaniem jest to naprawdę dobry film. Pod względem technicznym - nawet bardzo dobry. Efekty specjalne są naprawdę niezłe, charakteryzacja bohaterów również, a scenografia to już w ogóle super. Uważam, że ta część jest o wiele lepsza od czwartej (która notabene mi się niezbyt podobała).



Komizm dotrzymuje kroku poprzednim częściom, a czasem nawet je prześciga - jak np. scena z gilotyną. Było kilka postaci epizodycznych, które wykonały naprawdę świetną robotę - jak Paul McCartney w roli Wujka Jacka. I jego żart.





Postać Henry'ego Turnera bardzo mi się podobała. To jak została wykreowana.
Po pierwsze primo jest niesamowicie podobny do ojca. I z wyglądu, i z charakteru, i nawet momentami miałam wrażenie, że z głosu. A to się naprawdę ceni.
Po drugie primo samo wplecenie go fabuły było świetnym pomysłem. Bo jednak jest to coś nowego, lecz jednocześnie coś starego. Nie musieli wymyślać nowej postaci ani wymyślać dla niego kolejnej historii, tylko wzięli postać, która de facto już istniała.
Po trzecie primo fajne jest to, że nawiązali do historii Willa. Jak Will wcześniej szukał sposobu, by uwolnić swojego ojca, tak teraz jego syn szuka sposobu, by uwolnić jego.
Po czwarte primo, podsumowując, jego postać jest naprawdę genialna, a momentami i urocza. Podoba mi się w nim to, jak bardzo zdeterminowany jest, by zdjąć ze swego ojca klątwę. "I want you to go home."






Postać Cariny też jest dobrze wykreowana. Kobieta nauki uważana za czarownicę. Podoba mi się w Piratach to, że w każdej części jest coś nowego, świeżego, jakiś kolejny motyw odpowiadający tamtym czasom. Carina ma również mocny charakter. Wie, czego chce i nie waha się po to sięgać. Chociaż jednak wolałaby wszystko załatwiać polubownie.
"- I'm not looking for trouble.
- What a horrible life it is."
Jest zdeterminowana, by odnaleźć swojego ojca lub chociażby dowiedzieć się, kim jest.



Postać Jacka. Znana nam wszystkim, zapewne nawet jeśli ktoś nie oglądał Piratów. I tutaj jednak trochę ponarzekam.
Mimo że Jack to Jack i oczywiście jak zawsze był cudowny to jednak nie za bardzo podoba mi się jego przedstawienie w najnowszej części, przynajmniej na początku. Fakt, Jack zawsze był alkoholikiem. Ale tutaj moim zdaniem twórcy już przesadzili. Może to jest warunkowane przez jakieś wydarzenia, życie go przerosło, czy coś, jednak nie podoba mi się to. W pierwszej części jego pomysły i sposoby ratowania siebie, jak i innych wyraźnie wynikały z jego sprytu i inteligencji. Tutaj - ze szczęścia głupiego. Chociaż fakt faktem, że to chyba tylko na początku. Bo np. sposób w jaki wydobył od Cariny informacje o mapie - widać, że użył do tego sprytu i przebiegłości. Oraz oczywiście inteligencji.





Postać Salazara. On jest uroczy. Serio. XD Propsy za to, że rzeczywiście wzięli hiszpańskiego aktora do roli Hiszpana. Mimo że jest antagonistą to jest momentami naprawdę przeuroczy. "Find Sparrow for me. Please." A jego załoga, która wygląda jak wyczyszczona miejscami gąbką (jak w takiej jednej książce) jest również bardzo fajna. XD Statek też - również jak wyczyszczony gąbką miejscami. XD Ale jak się otwiera, by pożreć jakiś statek to też jest uroczy.




I w tym miejscu żegnam się z osobami, które jeszcze nie oglądały tego filmu i nie chcą mieć naprawdę dużych spoilerów. Do napisania!



UWAGA NA DOLE SĄ NAPRAWDĘ NAPRAWDĘ DUŻE SPOILERY.

TAKIE NAPRAWDĘ BARDZO DUŻE.

BARDZO BARDZO DUŻE.

ZA DUŻE DLA OSÓB, KTÓRE NIE OGLĄDAŁY.

TAKIE DUŻE DUŻE.

ZA DUŻE.

Okej, tutaj zacznę.

Więc chciałabym zacząć od końcówki.

AAAAAAAA!!!

MATER DEJ.

Ta końcówka jest idealna. Idealna. No po prostu idealna. Mamusiu moja kochana.

Nie spodziewałam się Elizabeth. Naprawdę. W ogóle nie miałam pojęcia, że ma się pojawić i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Bo byłam tak pozytywnie zaskoczona, że szok. Popłakałam się na tej końcówce aż, naprawdę, tak się wzruszyłam. XD <3

Ale śmierć Barbossy to nieee, why :"C
Na tym też prawie płakałam.
Ale Carina przegrała. W jednym momencie odnajduje ojca, a w drugim on ginie. ;') (I jeszcze ten Henry: "Wszystko w porządku?" Taaak, Henry, właśnie straciła ojca minutę po tym jak się dowiedziała, że to on, ale jaasne, wszystko w jak najlepszym porządku!)



I cóż, powiem Wam, że śmiałam się na początku. BO WILL TAK KOMICZNIE WYGLĄDA Z TYM CZYMŚ NA TWARZY. Nie mogłam się powstrzymać, ja się tak śmiałam. XD Chociaż ta scena początkowa była urocza i wzruszająca i wzruszyłam się, ale i tak się śmiałam. XD "I found you." <3




Btw zauważyliście, że oni coś mają z tymi ojcami? Will zostaje ojcem, Czarnobrody okazuje się ojcem bohaterki, Barbossa okazuje się ojcem bohaterki. No cóż. XD

Widzieliście scenę po napisach?
Ja sobie uświadomiłam, ze mogła takowa być już po wyjściu z kina, gdy zbierałam się w domu do spania. XD Ale miałam to szczęście, że znalazłam ją na yt (w jakości kalkulatora, ale znalazłam XD). Jak ktoś chce obejrzeć to musicie być czujni - czasem ktoś wstawia, nagrane przez siebie w kinie. Zawsze to coś. Oczywiście te filmiki są dość szybko usuwane, ale jak będziecie mieli szczęście to traficie na jakiś.
Moim zdaniem ta scena (pomijając fakt, że jest urocza) jest taką uchyloną furtką. Ogółem to już koniec, zakończenie idealne, aaale, na wszelki wypaadek, jakaś fuurtka to tam jeest.
Ale pomyślcie jakie to by było combo, gdyby były te wszystkie postacie - Will, Elizabeth, Jack, Henry, Carina i może jeszcze Angelica.

Podsumowując: mi się bardzo podobał ten film. Prawdopodobnie jest to moja druga ulubiona część - zaraz po pierwszej.
Więc, żegnam się z Wami. Do napisania piraci!

P.S. Młody Jack <333


P.P.S. Śmieszy mnie to, że Orlando Bloom jest traktowany jakby zagrał główną rolę w tym filmie. XD Jest na wszystkich premierach, są z nim wywiady, występuje w programach telewizyjnych... A zagrał na początku i na końcu. XD Znaczy rozumiem dlaczego tak jest - bo wcześniej grał główną rolę. Ale i tak mnie to śmieszy. XD Chociaż oczywiście nie mam nic przeciw temu. <3



P.P.S. A propos Orlanda - polecam ten filmik. Jest tak przeuroczy. <3 Zwłaszcza od około drugiej minuty, gdy Orlando mówi o swoim synu. <3


P.P.P.S. I przy okazji polecam też ten filmik. Uśmiać się można. (oba są krótkie, serio).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz