niedziela, 6 sierpnia 2017

Internetowe znajomości

Gdy byłam mała dorośli często ostrzegali przed nieznajomymi. Gdy internet stawał się coraz bardziej popularny wśród dzieci i młodzieży, zaczęto zwracać również uwagę na znajomości internetowe. Były komiksy, filmiki, opowieści o tym, jak to ktoś, kogo poznało się przez internet, w rzeczywistości był kimś zupełnie innym - gorszym.
Czy nadal myślimy tak stereotypowo o znajomościach internetowych? W czasach, gdy w sieci udostępnia się tyle zdjęć, filmów, informacji na swój temat? Teraz, gdy poznajemy kogoś przez internet łatwiej jest nam czegoś się o tej osobie dowiedzieć. Kiedyś nie udostępniało się tylu informacji o sobie, jak dzisiaj. I trudniej jest żyć w takich czasach internetowym naciągaczom. Mało kiedy spotykamy się z przestrogami na temat spotkań z nieznajomymi. Dlaczego? Moim zdaniem coraz mniej ludzi decyduje się na takie spotkania.
Dlaczego w ogóle poznajemy ludzi przez internet?
Często jest to uwarunkowane poszukiwaniem osób o takich samych zainteresowaniach. Dużo łatwiej znaleźć takich ludzi w sieci niż wokół siebie. W realnym życiu nie wpiszemy szukanych haseł w wyszukiwarkę.
Często trafiamy na różne grupy czy fora, gdzie możemy porozmawiać popisać z innymi o tym, co nas kręci. Czasami skutkuje to przeniesieniem się na czaty, z jedną osobą, kilkoma bądź kilkunastoma. Zaczyna się te osoby poznawać, nie tyle przez typowe przedstawianie się, o ile przez zwykłe rozmowy. Zazwyczaj przy przedstawianiu się nie przychodzą nam do głowy rzeczy typu "Fascynują mnie relacje międzyludzkie" lub "Jestem dumna, że moje liceum jest imienia Powstańców Wielkopolskich". Takie rzeczy wychodzą w trakcie, a dzięki nim głębiej poznajemy osobę niż poprzez typowe "Mam 17 lat" czy "Mieszkam w Warszawie".
Naturalne jest, że po pewnym czasie pragniemy spotkać tę osobę na żywo. Gdy jesteśmy z tego samego miasta z pewnością przychodzi to łatwiej niż gdy mieszkamy po dwóch różnych stronach Wisły. Jednak, gdy bardzo nam na tym zależy/sprzyja nam szczęście, nawet gdy dzieli nas 497km, udaje nam się spotkać. Czasem jest to prawie przypadkowe spotkanie, graniczące z cudem, a zarazem chwilowe, lecz innym razem jest ono dłuższe i zaplanowane.
Co wtedy?
Czy potrafimy z taką osobą rozmawiać? Przecież dotychczas tylko pisaliśmy ze sobą, a teraz mamy porozmawiać twarzą w twarz?


Często na początku ciężko nam dobrać słowa, nie wiemy o czym rozmawiać, wszystkie wspólne tematy gdzieś wyparowały.
I co w takiej sytuacji zrobić? Poczekać. Aż coś do głowy przyjdzie. Druga osoba zrozumie ciszę, ma przecież takie same problemy. Ciekawym sposobem jest również powtarzanie "Ładna pogoda". Zawsze coś z tego wyjdzie.
Czy później jest jakaś różnica w rozmowie internetowej? Nie. Zazwyczaj nie ma. No bo jaka miałaby być?
Z każdym kolejnym spotkaniem czujemy się coraz lepiej w swoim towarzystwie, coraz swobodniej i pewniej. Możemy godzinami rozmawiać, a i tak czasu będzie za mało. I tak każde spotkanie, choćby trwało kilka godzin, jest za krótkie. Bo żegnając się, wiesz, że nie zobaczysz tej osoby na żywo prawdopodobnie przez kilka kolejnych miesięcy. Bo mimo wszystko rozmowa przez internet to nie to samo.
Jakie może być jedno z wielu następstw takiej znajomości?
Wspólne wakacje.
Co jeśli postanowicie spotkać się razem w wakacje? Co jeśli uda Wam się to zorganizować? Co jeśli siedząc razem na łóżku, będziecie zastanawiać się, jakim cudem Wasze drogi poprowadziły Was takimi ścieżkami, że wszyscy doszliście do tego momentu?
Wtedy pozostaje się tylko cieszyć i jak najlepiej wykorzystać wspólny czas.

Post trochę nieskładny, ale to wina godziny. (ta, jasne)

Post ten dedykuję pięciu wyjątkowym osobom: Siu, Zią, Apy, Ciapciakowi oraz Empe. (jeśli to czytacie to wow, ja w szoke) Po trochu także innym osobom, które poznałam w sieci, a z którymi jakiś tam kontakt nadal utrzymuję.

Strucle, wiedzcie, że włączenie się w tamtą rozmowę w komentarzach było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Znajomość z Wami sprawiła, że moje życie stało się piękniejsze, pełniejsze i przede wszystkim - o wiele ciekawsze. Jesteście osobami, do których zawsze mogę napisać i najpewniej ktoś z Was będzie (ta, łudź się dalej). Dziękuję za ŚDM, dziękuję za Targi w Krakowie oraz Warszawie, dziękuję za Lednicę, a przede wszystkim - dziękuję za te sześć dni spędzonych z Wami, Siu i Zią. Dziękuję za wspólne oglądanie, za spacery, za struclę, za Escape Room, za miód (Zią) i za wszystko inne. Nawet za te kilka spin (czy tam jedną). To był naprawdę wspaniały, niezapomniany i niesamowity czas.

Do reszty - musimy nadrobić spotkania (Apy!).

Siu i Zią - do zobaczenia w listopadzie. To będzie naprawdę niezwykły koncert - nie dość, że Accantus Symfonicznie to jeszcze z Wami u boku.

Do zobaczenia, kiedyś na pewno!

Na koniec pozdrawiam serdecznie również Fobosa z bloga http://maskazycia.blogspot.com/, z którą jakiś tam kontakt utrzymuję już od ponad pięciu lat.

Do napisania!

P.S. Znikam na 14 dni na obóz harcerski, także brak postów w tym okresie jest usprawiedliwiony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz