wtorek, 30 czerwca 2020

Smocza Straż


Tytuł: Smocza Straż
Autor: Brandon Mull
Data przeczytania: grudzień 2017

Opis: Po pokonaniu demonów następuje pozorny pokój. Tymczasem król smoków ma dość zamknięcia w azylu, podburza do walki swoich poddanych i chce przejąć władzę nad światem. Najpierw jednak musi zdobyć władzę we własnym więzieniu, w czym konsekwentnie będzie próbować mu przeszkodzić Kendra i Seth.
Czy smokom uda się przejąć władzę nad światem?

Moja opinia: Jest to kontynuacja serii „Baśniobór”, która jest jedną z moich ulubionych serii. Czekałam na nią dość długo i nie zawiodłam się. Powrót starych bohaterów nie może nie cieszyć, a jak pojawiają się nowe, barwne postacie to jest tylko lepiej. Poznajemy nowe lokalizacje pośród tych starych, nowe oblicza znanych już osób, a także zaskakujące, kolejne wydarzenia. Gdy wydaje nam się, że lepiej już być nie może to autor wciąż zadziwia nas czymś nowym.

niedziela, 31 maja 2020

Baśniobór


Tytuł: Baśniobór
Części: 1-5
Autor: Brandon Mull
Data przeczytania: grudzień 2017

Opis: Kendra i Seth zostają wysłani na dwa tygodnie do dziadka. I wcale nie są zadowoleni. Na przywitanie dostają mnóstwo przestróg. Dzieci nie mają pojęcia, że ten dziwny staruszek jest strażnikiem tajemniczego Baśnioboru. W pilnowanym przez niego lesie żyją ze sobą w zgodzie zachłanne trolle, figlarne satyry, zgryźliwe czarownice, psotne chochliki i zazdrosne wróżki. Rodzeństwo, zlekceważywszy zakazy dziadka, uwalnia groźne siły zła, którym teraz trzeba stawić czoło. By uratować rodzinę, Baśniobór, a może nawet cały świat, Kendra będzie musiała zdobyć się na to, czego obawia się najbardziej...

Moja opinia: Po przeczytaniu kontynuacji tej serii, czyli „Smoczej straży”, zapragnęłam wrócić do tych książek. Minęło kilka lat odkąd czytałam je po raz pierwszy, więc niektóre wątki i rozwiązania naprawdę mnie mocno zaskakiwały. Miło było wrócić do ukochanych postaci i miejsc. Zauważałam nowe rzeczy i nawiązania do późniejszych wydarzeń, które wcześniej przegapiłam. Odkryłam ponownie jak mądre są to książki i jak wiele mogą wnieść do życia czytelnika.

czwartek, 30 kwietnia 2020

Sklepy cynamonowe


Tytuł: Sklepy cynamonowe
Autor: Bruno Schulz
Data przeczytania: październik 2017

Opis: Sklepy cynamonowe to zbiór opowiadań, których akcja usytuowana jest w niewielkim galicyjskim miasteczku, przypominającym do złudzenia rodzinny Drohobycz Bruno Schulza. Najważniejszą postacią Sklepów… jest Ojciec, nie tylko jako głowa rodu, kupiec prowadzący 
poważny interes w rynku, ale też szalony eksperymentator, wręcz demiurg. Ale równie ważny jest narrator, młody chłopiec, bo to on stwarza świat, który oglądamy. Więc to ostatecznie on jest Twórcą.

Moja opinia: Przeczytałam kilka opowiadań z tego zbioru. Są one pisane prozą poetycką, także momentami trudno je zrozumieć. Wszechobecny tam oniryzm także nie ułatwia sprawy. Temat tych opowiadań jest ciekawy, zastanawiający i dający do myślenia, jednak są też momenty, które mocno zniechęcają do dalszego czytania.

wtorek, 31 marca 2020

Trylogia Snów

Tytuł: Trylogia Snów (Silver: Pierwsza księga snów, Silver: Druga księga snów, Silver: Trzecia księga snów)
Autor: Kerstin Gier
Data przeczytania: maj 2017


Opis: Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?

Moja opinia: Jest to druga seria, którą czytałam tej autorki i jest tak samo świetna. Kerstin Gier ma lekki styl, jej książki szybko się czyta i niesamowicie wciągają. Bardzo łatwo można wczuć się w bohaterów, którzy są naprawdę dobrze skonstruowani. Wplecionych jest tu mnóstwo wątków, żaden nie jest zapomniany i każdy właściwie poprowadzony, rozwinięty i zakończony. Często nie wiadomo, co dokładnie się stanie, wydarzenia są często nieprzewidywalne. Widać natomiast schemat tworzenia postaci wzięty z Trylogii Czasu, co jest według mnie dosyć naturalne, a mi osobiście nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, bo uważam za przyjemne doszukiwanie się podobieństw między postaciami obu serii. Nie bardzo mam do czego się w tej serii przyczepić, ponieważ uważam ją naprawdę za świetną i wręcz mistrzowsko napisaną.

sobota, 29 lutego 2020

Rzym za pięć denarów dziennie

Tytuł: Rzym za pięć denarów dziennie
Autor: Philip Matyszak
Data przeczytania: styczeń 2018

Opis: Udaj się do roku 200 i przejdź się ulicami Rzymu wraz trackimi chłopcami, egipskimi kupcami i germańskimi najemnikami. Ten zabawny przewodnik dostarcza wszelkich informacji, jakich potrzebuje turysta udający się w podróż w czasie. za cały bagaż niech ci starczy twoja wyobraźnia. znajdziesz tu rady, jak zaplanować i zorganizować przejazd morzem do Italii, jaką drogą dojechać do Rzymu i co warto obejrzeć na każdym ze sławnych siedmiu wzgórz miasta. Dowiesz się, co zabrać ze sobą na wytworny proszony obiad oraz gdzie znaleźć najlepsze targowiska, łaźnie publiczne i burdele. Poznasz wszystkie atrakcje turystyczne Wiecznego Miasta, od przepychu cesarskich pałaców na Palatynie, przez gwarne i ludne Forum, aż po majestatyczne piękno Panteonu i świątyni Jowisza. Przy pisaniu tego fikcyjnego przewodnika po starożytnym mieście wykorzystane zostały teksty tych, którzy żyli w tamtych czasach, oraz najnowsze świadectwa archeologiczne, by na ich podstawie odtworzyć Rzym w całej jego potędze.

Moja opinia: To była moja lektura na konkurs z łaciny. Książka ta niesamowicie mi się podobała, ponieważ interesuję się historią starożytną, a tutaj miałam mnóstwo informacji na ten temat. Autor w bardzo przystępny sposób opisał wszystkie aspekty życia w starożytnym Rzymie, dość mocno skupiając się na życiu codziennym, co zawsze mnie najbardziej fascynowało. Również szata graficzna książki miała w sobie coś takiego, że aż chciało się to czytać. Nie był to zwykły, zbity tekst, lecz miał mnóstwo ramek, odnośników, zmiany czcionki i innych zabiegów, bardzo przyjemnych dla oka.

piątek, 31 stycznia 2020

Matylda

Ogólnie udało mi się dotrzeć o 21 do domu, godzinę potem przyjechała po mnie koleżanka i zawiozła na imprezę <3 Więc o dziwo wszystko się dobrze skończyło XD :)


Tytuł: Matylda
Autor: Roald Dahl
Data przeczytania: lipiec 2018

Opis: To nie będzie kolejna nudna lektura. Kolejna fantastyczna książka autora Charliego i fabryki czekolady wprowadzi Cię w pełen przygód świat Matyldy, bohaterki filmu o tym samym tytule.
Nie ma tu zwykłej szkoły – jest za to dyrektorka, która w wolnym czasie… rzuca uczniami na odległość. Nie ma troskliwych rodziców – tylko mama i tata zajęci oglądaniem telewizji. Ale jest za to prawdziwy geniusz, Matylda, która przeczytała wszystkie książki w bibliotece i wie, jak dać nauczkę niedobrym dorosłym!
Moja opinia: Jest to książka, na której podstawie powstał film o tym samym tytule. Film ten oglądałam jeszcze jako mała dziewczynka i za każdym razem inspirował mnie on do tego, by być bardziej samodzielną. Czytając książkę w wieku 19 lat, nie miałam aż tak niesamowitych odczuć, jednak była to miła podróż do dzieciństwa. Mimo tego, iż powieść ta jest wyraźnie wyolbrzymiona i miejscami wyidealizowana, to nie przeszkadzało mi to, cieszyć się historią. Książka jest bardzo przyjemna, momentami nawet poruszająca, a czasem pomaga zrozumieć pewne ważne w życiu kwestie.

wtorek, 31 grudnia 2019

Krótka historia serii pomyłek i wypadków, czyli szczęśliwego nowego roku!

Bilety kupione dwa tygodnie wcześniej. Bardzo miły pobyt, jak zwykle. Dwie godziny do pociągu - temperatura 37,7°C i wrażenie, że zaraz zemdleję. Decyzja, żeby jednak zostać jeden dzień dłużej. No dobra, rzeczy i tak zdąży się ogarnąć przed sylwestrem. Pierwszy sylwester na imprezie u koleżanki, a nie w domu z rodziną.
Poniedziałek. Temperatura mniej więcej 37,4°C. Decyzja, żeby pojechać rano we wtorek. Lepiej noc jeszcze przeleżeć. Dobra, jest pociąg po 10, w domu o 14:20. Jeszcze będzie dobrze.
Poniedziałek rano. Szybkie ogarnianie się, żeby zdążyć na pociąg. O której jest? 10:49. Godzina 10:13, siedzimy w samochodzie. O której dokładnie jest ten pociąg?
...
Cholera.
10:29
Kupowanie biletu na pociąg o 14:49, bo nie ma szans, że zdążymy.
Dojechanie na czas. Siedzę w pociągu. Pociąg rusza. Świetnie, jadę do domu. W końcu.
Godzina 17 coś. Pociąg nagle staje. Stoi tak jakieś 40 minut, 10km od Ełku. Brak prądu w gniazdkach, telefon ma 40% i coraz mniej. Lokomotywa nie działa. Próbują ją zresetować. Jeśli się nie uda trzeba będzie nowej. Jeśli w Ełku nie ma to będzie jechać pewnie z Olsztyna. Świetnie.
Pociąg w końcu rusza. Toczy się, widać już światła miasta, nawet są już pierwsze fajerwerki. W Ełku staje na dłużej niż powinien. Lokomotywa dalej nie pojedzie, za pół godziny będzie nowa z Białegostoku, więc za godzinę pewnie pociąg ruszy.
Nowa informacja: pociąg regionalny do Białegostoku stoi obok na torze. Odjeżdża o 19:15, nasz na pewno tak szybko nie ruszy. Nasze bilety będą działały na tamtym. No to decyzja prosta.

W momencie, w którym to piszę siedzę jeszcze w tym regionalnym pociągu, mając nadzieję, że dojadę nim do domu i dotrę jeszcze na imprezę.

Kończmy już tę dekadę, ale przywitajmy tę nową chociaż w połowie tak, jak zaplanowaliśmy.

Szczęśliwego nowego roku i dużo pomyślności w nowej dekadzie.

Wasza Jess