czwartek, 30 kwietnia 2020

Sklepy cynamonowe


Tytuł: Sklepy cynamonowe
Autor: Bruno Schulz
Data przeczytania: październik 2017

Opis: Sklepy cynamonowe to zbiór opowiadań, których akcja usytuowana jest w niewielkim galicyjskim miasteczku, przypominającym do złudzenia rodzinny Drohobycz Bruno Schulza. Najważniejszą postacią Sklepów… jest Ojciec, nie tylko jako głowa rodu, kupiec prowadzący 
poważny interes w rynku, ale też szalony eksperymentator, wręcz demiurg. Ale równie ważny jest narrator, młody chłopiec, bo to on stwarza świat, który oglądamy. Więc to ostatecznie on jest Twórcą.

Moja opinia: Przeczytałam kilka opowiadań z tego zbioru. Są one pisane prozą poetycką, także momentami trudno je zrozumieć. Wszechobecny tam oniryzm także nie ułatwia sprawy. Temat tych opowiadań jest ciekawy, zastanawiający i dający do myślenia, jednak są też momenty, które mocno zniechęcają do dalszego czytania.

wtorek, 31 marca 2020

Trylogia Snów

Tytuł: Trylogia Snów (Silver: Pierwsza księga snów, Silver: Druga księga snów, Silver: Trzecia księga snów)
Autor: Kerstin Gier
Data przeczytania: maj 2017


Opis: Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. Ale odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi. Gadające kamienne posągi. Niania z tasakiem w schowku na miotły... Tak, ostatnio sny Liv stały się bardzo dziwne. A szczególnie ten: czterech chłopaków, łacińskie inkantacje, dziwny rytuał, a wszystko to w nocy pośrodku cmentarza. No tak, Liv zna tych chłopaków z nowej szkoły - i zawsze, gdy spotykają się na jawie, oni zdają się wiedzieć o niej więcej, niż powinni... Chyba że... śnili ten sam sen, co ona?

Moja opinia: Jest to druga seria, którą czytałam tej autorki i jest tak samo świetna. Kerstin Gier ma lekki styl, jej książki szybko się czyta i niesamowicie wciągają. Bardzo łatwo można wczuć się w bohaterów, którzy są naprawdę dobrze skonstruowani. Wplecionych jest tu mnóstwo wątków, żaden nie jest zapomniany i każdy właściwie poprowadzony, rozwinięty i zakończony. Często nie wiadomo, co dokładnie się stanie, wydarzenia są często nieprzewidywalne. Widać natomiast schemat tworzenia postaci wzięty z Trylogii Czasu, co jest według mnie dosyć naturalne, a mi osobiście nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, bo uważam za przyjemne doszukiwanie się podobieństw między postaciami obu serii. Nie bardzo mam do czego się w tej serii przyczepić, ponieważ uważam ją naprawdę za świetną i wręcz mistrzowsko napisaną.

sobota, 29 lutego 2020

Rzym za pięć denarów dziennie

Tytuł: Rzym za pięć denarów dziennie
Autor: Philip Matyszak
Data przeczytania: styczeń 2018

Opis: Udaj się do roku 200 i przejdź się ulicami Rzymu wraz trackimi chłopcami, egipskimi kupcami i germańskimi najemnikami. Ten zabawny przewodnik dostarcza wszelkich informacji, jakich potrzebuje turysta udający się w podróż w czasie. za cały bagaż niech ci starczy twoja wyobraźnia. znajdziesz tu rady, jak zaplanować i zorganizować przejazd morzem do Italii, jaką drogą dojechać do Rzymu i co warto obejrzeć na każdym ze sławnych siedmiu wzgórz miasta. Dowiesz się, co zabrać ze sobą na wytworny proszony obiad oraz gdzie znaleźć najlepsze targowiska, łaźnie publiczne i burdele. Poznasz wszystkie atrakcje turystyczne Wiecznego Miasta, od przepychu cesarskich pałaców na Palatynie, przez gwarne i ludne Forum, aż po majestatyczne piękno Panteonu i świątyni Jowisza. Przy pisaniu tego fikcyjnego przewodnika po starożytnym mieście wykorzystane zostały teksty tych, którzy żyli w tamtych czasach, oraz najnowsze świadectwa archeologiczne, by na ich podstawie odtworzyć Rzym w całej jego potędze.

Moja opinia: To była moja lektura na konkurs z łaciny. Książka ta niesamowicie mi się podobała, ponieważ interesuję się historią starożytną, a tutaj miałam mnóstwo informacji na ten temat. Autor w bardzo przystępny sposób opisał wszystkie aspekty życia w starożytnym Rzymie, dość mocno skupiając się na życiu codziennym, co zawsze mnie najbardziej fascynowało. Również szata graficzna książki miała w sobie coś takiego, że aż chciało się to czytać. Nie był to zwykły, zbity tekst, lecz miał mnóstwo ramek, odnośników, zmiany czcionki i innych zabiegów, bardzo przyjemnych dla oka.

piątek, 31 stycznia 2020

Matylda

Ogólnie udało mi się dotrzeć o 21 do domu, godzinę potem przyjechała po mnie koleżanka i zawiozła na imprezę <3 Więc o dziwo wszystko się dobrze skończyło XD :)


Tytuł: Matylda
Autor: Roald Dahl
Data przeczytania: lipiec 2018

Opis: To nie będzie kolejna nudna lektura. Kolejna fantastyczna książka autora Charliego i fabryki czekolady wprowadzi Cię w pełen przygód świat Matyldy, bohaterki filmu o tym samym tytule.
Nie ma tu zwykłej szkoły – jest za to dyrektorka, która w wolnym czasie… rzuca uczniami na odległość. Nie ma troskliwych rodziców – tylko mama i tata zajęci oglądaniem telewizji. Ale jest za to prawdziwy geniusz, Matylda, która przeczytała wszystkie książki w bibliotece i wie, jak dać nauczkę niedobrym dorosłym!
Moja opinia: Jest to książka, na której podstawie powstał film o tym samym tytule. Film ten oglądałam jeszcze jako mała dziewczynka i za każdym razem inspirował mnie on do tego, by być bardziej samodzielną. Czytając książkę w wieku 19 lat, nie miałam aż tak niesamowitych odczuć, jednak była to miła podróż do dzieciństwa. Mimo tego, iż powieść ta jest wyraźnie wyolbrzymiona i miejscami wyidealizowana, to nie przeszkadzało mi to, cieszyć się historią. Książka jest bardzo przyjemna, momentami nawet poruszająca, a czasem pomaga zrozumieć pewne ważne w życiu kwestie.

wtorek, 31 grudnia 2019

Krótka historia serii pomyłek i wypadków, czyli szczęśliwego nowego roku!

Bilety kupione dwa tygodnie wcześniej. Bardzo miły pobyt, jak zwykle. Dwie godziny do pociągu - temperatura 37,7°C i wrażenie, że zaraz zemdleję. Decyzja, żeby jednak zostać jeden dzień dłużej. No dobra, rzeczy i tak zdąży się ogarnąć przed sylwestrem. Pierwszy sylwester na imprezie u koleżanki, a nie w domu z rodziną.
Poniedziałek. Temperatura mniej więcej 37,4°C. Decyzja, żeby pojechać rano we wtorek. Lepiej noc jeszcze przeleżeć. Dobra, jest pociąg po 10, w domu o 14:20. Jeszcze będzie dobrze.
Poniedziałek rano. Szybkie ogarnianie się, żeby zdążyć na pociąg. O której jest? 10:49. Godzina 10:13, siedzimy w samochodzie. O której dokładnie jest ten pociąg?
...
Cholera.
10:29
Kupowanie biletu na pociąg o 14:49, bo nie ma szans, że zdążymy.
Dojechanie na czas. Siedzę w pociągu. Pociąg rusza. Świetnie, jadę do domu. W końcu.
Godzina 17 coś. Pociąg nagle staje. Stoi tak jakieś 40 minut, 10km od Ełku. Brak prądu w gniazdkach, telefon ma 40% i coraz mniej. Lokomotywa nie działa. Próbują ją zresetować. Jeśli się nie uda trzeba będzie nowej. Jeśli w Ełku nie ma to będzie jechać pewnie z Olsztyna. Świetnie.
Pociąg w końcu rusza. Toczy się, widać już światła miasta, nawet są już pierwsze fajerwerki. W Ełku staje na dłużej niż powinien. Lokomotywa dalej nie pojedzie, za pół godziny będzie nowa z Białegostoku, więc za godzinę pewnie pociąg ruszy.
Nowa informacja: pociąg regionalny do Białegostoku stoi obok na torze. Odjeżdża o 19:15, nasz na pewno tak szybko nie ruszy. Nasze bilety będą działały na tamtym. No to decyzja prosta.

W momencie, w którym to piszę siedzę jeszcze w tym regionalnym pociągu, mając nadzieję, że dojadę nim do domu i dotrę jeszcze na imprezę.

Kończmy już tę dekadę, ale przywitajmy tę nową chociaż w połowie tak, jak zaplanowaliśmy.

Szczęśliwego nowego roku i dużo pomyślności w nowej dekadzie.

Wasza Jess 

sobota, 30 listopada 2019

Święta tuż tuż!

Już niedługo Święta! W tym roku chciałabym dużo rzeczy zrobić wcześniej niż na ostatnią chwilę. Mam nadzieję, że mi się to uda, a jeśli tak to na pewno to tu zrelacjonuję! Mam w planach dokończenie opowiadania z poprzedniego roku, przygotowania domu, pomoc w Wigilii i oczywiście kupienie prezentów.
A Wy jak się przygotowujecie do świąt? A może wcale?

czwartek, 31 października 2019

Mallaroy

Tytuł: Mallaroy
Autor: Antyarktyka
Data przeczytania: wrzesień 2017

Opis: Kojarzycie ten moment, kiedy wasza bliźniaczka
okazuje się zmiennokształtna, po czym znika, więc musicie podszywać się pod nią
w nieludzkiej szkole? Nie? Erin Laneford chciałaby móc powiedzieć to samo.
Jadąc do Mallaroy spodziewała się wszystkiego, nawet własnej śmierci. To
znaczy, wszystkiego poza palącym pragnieniem, by pociąć lidera wampirzej elity
piłą mechaniczną. Alea Laneford za to nigdy nie myślała, że na jej barki spadnie
obowiązek ratowania całej rasy. Ale hej, wszystko będzie w porządku, prawda...?
Spoiler: nieprawda.
Moja opinia: Nie jest to wydana powieść, jest dostępna tylko w aplikacji Wattpad, jednak liczę ją jako przeczytaną książkę, ponieważ w wersji papierowej miałaby ok. 1400 stron, więc myślę, że warto. Autorka w tej powieści stworzyła naprawdę niesamowity świat, mimo że główny wątek mógłby wydawać się oklepany (szkoła dla różnych ras) to jest to bardziej niż mylne wrażenie. Wszystko jest dokładnie przemyślane, autorka dopieściła każdy szczegół i to bardzo widać. Na opisanie tak wybitnej powieści aż braknie słów, ponieważ zbyt wiele można by o niej powiedzieć.